Obóz szczepu “Czarna Jedynka” w Łukęcinie (8-18.07.2015)

Tutaj będzie nasz obóz

DSC01744.JPG Dnia 8 lipca przybyliśmy na bazę Hufca Gorzów Wlkp. ZHP. Zaczął się zakwaterunek. Każda drużyna otrzymała przydział namiotowy. Pogoda nas nie rozpieszczała, ale to dopiero początek. Mieliśmy spędzić w tym lesie kolejne 10 dni. Należało zatem szybko ogarnąć co należy. Czarna Jedynka po raz pierwszy wyjechała sama na obóz. Będzie on zatem pewnego rodzaju testem dla nas wszystkich, czy jesteśmy w stanie przeprowadzić poprawnie Harcerską Akcję Letnią? Czy damy radę wspólnie zbudować prawdziwy harcerski obóz? Jak poradzą sobie drużyny i zastępy? Czy ciągle będzie padać?

 

 

Zbudujemy mały obóz…

DSC01761.JPG Pierwsze dni obozu, to ciężka praca, ale w tym roku każdemu z nas chciało się podciągnąć rękawy i ruszyć w tan z obozowymi sprawami.

Dzielne druhny z zastępu KOBRA w ramach swoich obozowych zajęć, pragnąc zdobyć sprawność KRAWCOWEJ, chwyciły za nić i igły, by dać swojej drużynie największy skarb – proporzec. Praca trwała 2 dni, ale efekt jest powalający. 8 SDSH “Desant” w końcu może poszczycić się własnym proporcem.

Druhna zastępowa wraz z przyboczną drużyny nadzorowały pracę drużyny przy proporcu, a w tym czasie przyboczny z zastępowym SKORPIONA pomagali męskiemu zastępowi postawić obozową bramę. Pionierka wrzała. Druhowie z Eskadry stawiali płot, a DAKOTA porządkowała teren i stawiała maszt. Tak oto rozpoczęła się nasza harcerska droga sprawności obozowych i pobytu w łukęcińskim lesie.

Bo sąsiadów warto poznać

Drugiego dnia obozu, po kwestiach kwaterunkowych oraz pionierce obozowej, nadszedł czas na integrację. Zostaliśmy zaproszeni na festiwal talentów obozowych, gdzie mieliśmy okazję spotkać się z innymi podobozami. Nasz instruktor pwd. Marcin Proszowski wszedł w skład jury, a nasi w rywalizacji zajęli 2 miejsce.

Wspólna zabawa uzmysłowiła nam, że trafiliśmy do niezwykłego miejsca, gdzie druh dla druha bratem. Nasze wakacje zapowiadały się naprawdę ciekawie, a nasi współtowarzysze przyjęli nas bardzo ciepło na swojej bazie. Sama zaś komenda Hufca Gorzów Wlkp. była dla nas wzorem prawdziwego gospodarza oraz gronem dobrych przyjaciół, dzieki którym mogliśmy spędzić niezapomniane chwile w lesie nad Bałtykiem.

Zastępowi roku harcerskiego 2014/15

W trakcie uroczystego apelu obozowego komendant szczepu wyróżnił na forum dwóch zastępowych, którzy w opinii komendy zasłużyli na tytuł zastępowych minionego roku harcerskiego.

Komenda przyglądając się pracy dh. Kacpra Marynowskiego oraz dh. Oliwii Kujawy nie mogła wyjść z podziwu co do poziomu zbiórek prowadzonych przez druhów oraz postawy harcerskiej jaką prezentują oboje zastępowi.

Komendant postanowił postawić ich pracę za wzór na funkcji i nadał im pochwałę “Primus inter pares”. Tym samym złożył drużynowemu Markowi Ćwikowi gratulację wychowania takich “brązowych”, a pozostałych zastępowych zachęcił do wzorowania się w swojej służbie na pracy Skorpiona i Kobry.

Cudze chwalicie, swego nie znacie

Pierwsze dni obozowe to niestety deszczowa pogoda. To nie zraziło nas wcale i już trzeciego dnia cały obóz stał jak należy. Zbudowaliśmy bramę, postawiliśmy masz z flagą naszego miasta, mieliśmy pięknie ogrodzony teren. Wszystko prócz pogody. Mimo to wyruszyliśmy zwiedzać nasze okolice. I jak się okazało Łukęcin to piękna nadmorska mieścina. Największą radość sprawił nam Airhokey, na którym rozegraliśmy nie jeden drużynowy pojedynek. Zakupiliśmy też zapasy, pamiątki i coś słodkiego na ząb. Jutro miało wyjść słońce… czekaliśmy na nie, bo w końcu z Bałtykiem też trzeba było się zapoznać.

Wyprawa do Dziwnowa

DSC01804.JPG Czwartego dnia obozu przyszedł czas na zdobywanie sprawności TRAMPA. Drużyny miały pobudkę o 5:30, spakowały swój prowiant i wyruszyły ścieżkami rowerowymi do Dziwnowa, gdzie o godz. 10:00 czekał na nich piracki statek. Przeprawa przez leśne dukty nie sprawiła problemu nawet najmłodszym. Postój w Dziwnówku poświęcony był na chwilę wytchnienia no i przede wszystkim na pyszne biwakowe śniadanko.

Przemierzając nabrzeże mieliśmy możliwość podziwiać wschodzące słońce oraz niezwykły horyzont. Droga do Dziwnowa nie była długa, a nasz wyczyn (w tym droga powrotna) pozwolił nam zdobyć sprawność TRAMPA.

Po przybyciu do Dziwnowa mieliśmy chwilę na zakupy, lody i odpoczynek. Nie zabrakło zakupienia kilku suwenirów. Miejsce zbiórki w Dziwnowie to ulica Harcerska (łatwa do zapamiętania). Za przejście ponad 16 km trasy oraz 5 km w trakcie gry po Kamieniu Pomorskim komenda nadała sprawność TRAMP (harcerzom) oraz ŁAZIKA (zuchom), zaś za stawienie czoła trudom drogi i harcerską postawę do Przyrzeczenia Harcerskiego wieczorem dopuszczono dh. Filipa Przybyłę (z 8 SDH “Dakota”) oraz nadano mu imię FAJTER. Pochwałę otrzymał ponadto dh. Nikodem Tłuszcz z 8 SDH “Eskadra”.

Rejs pirackim statkiem

Po dotarciu do Dziwnowa i chwili odpoczynku, przyszedł czas na oczekiwany rejs. Nasze drużyny zasiadły na pokładzie Victorii, aby podziwiać uroki zalewu szczecińskiego. 45-minutowy rejs niektórym sprawił nie lada wyzwanie (co nie Miniu?). Podróż upłynęła szybko, zwłaszcza, że z głośników dobiegały szantowe nuty.

Wielka gra miejska po Kamieniu Pomorskim

Po przybyciu do Kamienia Pomorskiego, drużyny otrzymały od komendanta namiary na najciekawsze zabytki miasta. Każda jednostka miała 2 godziny na odnalezienie wszystkich atrakcji turystycznych zgodnie z przydziałem i udokumentowanie ich w formie zdjęć. Wszystkim udało się to uczynić w wyznaczonym czasie. Desant, Eskadra, Dakota i Nocne Ptaszki miały okazje podziwiać wiele urokliwych miejsc tego starego nadzalewowego miasta. Po zakończonej grze spotkaliśmy się na rynku głównym, by stąd wyruszyć na pyszny obiad.

Wyżerka w stylu włoskim

Po przemarszu kilku kilometrów przyszedł czas na porządny posiłek. Miejscem naszej uczty stała się miejska pizerria. Zamówiliśmy największe pizze dostępne w lokalu i delektowaliśmy się ich smakiem. Po obiedzie postanowiliśmy rozegrać turniej darta, w którym wzięli udział wszyscy drużynowi oraz komendant szczepu. Zwycięzcom pojedynku okazała się debiutująca w tej dyscyplinie zuchmistrzyni pwd. Sylwia Kowalewska.

Na rycerskim jarmarku

Po pysznym obiedzie przyszła chwila na relaks. Nagle okazało się, że trafiliśmy do średniowiecza. Nasza wycieczka dziwnym trafem pokryła się z dniami Kamienia Pomorskiego, a pod katedrą pojawili się wojowie, którzy pozwolili nam przymierzyć swoje zbroje. Okazało się, że niektórym leży ona idealnie. Wśród nas znaleźli się też biskupi i inni mieszczanie średniowiecza. Z dobrym humorem ruszyliśmy w końcu z powrotem do obozu.

Na bazę przybywa Michał

UWAGA! WAŻNY KOMUNIKAT! Kadrę obozu wesprze w jej pracy nasz dobry przyjaciel, druh Michał Kopiec, nasz ratownik z obozu w Grotowie, który w wyniku swojej pracy rok temu przeżył nieszczęśliwy wypadek. Ale jak przystało na harcerza, co cię nie zabije to cię wzmocni.

Michał będzie przebywał na obozie w trakcie zajęć, a wieczorkami nocował w Łukęcinie w hotelu. W ramach swojego wolontariatu pomoże nam doglądać dzieci w wodzie oraz na obozie. Chętnie udzielać będzie też nam dobrych rad.

Z całego serca dziękujemy Michaś, za to, że postanowiłeś dołączyć do nas i nas wesprzeć. Jesteś wielki! Ten obóz nie byłby taki sam bez ciebie.

W końcu czas na kąpiel

Po powrocie z wyprawy, nadeszła w końcu długo oczekiwana chwila. Tryton chyba się zlitował, a pogoda nadal była łaskawa. I tak późnym wieczorem, dokonaliśmy oficjalnych zaślubin z morzem. Nasi druhowie taplali się w morskich falach, smakując mroźnego chłodu Bałtyku. Pierwsza kąpiel była za nami, ale jak się wkrótce okazało, na szczęście nie jedyna. Pogoda zmieniła się już na lepsze, pozwalając nam niemal każdego dnia skorzystać z morskiej kąpieli.

Zdobywamy sprawności

DSC01851.JPGNie ma obozu harcerskiego bez pracy ze sprawnościami. Nasi Druhowie dobrze to wiedzą. Kolejny piąty dzień obozu poświęcono na dopracowanie podstawowych technik harcerskich. Po niesamowitej “walce o dżem” przygotowanej przez pwd. Bartosza Guścina, drużynowi zabrali swoje drużyny do zajęć z dziedziny Technika Obozowego oraz Ognika. Dakota uczyła się różnych stosów ogniskowych na plaży, a Eskadra budowała wymyślne ławki, stoliki, krzesła i wieszaki (wszystko z surowców pozyskanych z lasu). Pozostali cieszyli się obecnością rodziców, którzy wpadli na dzień odwiedzin.

 

 

Ognisko szczepowe nad Bałtykiem

Obóz postawiony, kilka przygód już za nami. Czas zasiąść do wspólnego ognia i podsumować to co było, obgadać to co będzie. Przybyliśmy do Łukęcina z pewnymi nadziejami, marzeniami i celami do osiągnięcia. Nasze drużyny na brzegu morza, przy harcerskim ognisku podzieliły się ze swoją komendą uwagami i wnioskami, co do pracy na naszym obozie. Komendant nie omieszkał skorzystać też z okazji, by w formie gawędy przedstawić swoją wizję obozu. Wspólny ogień, to też okazja by w sposób szczególny nagrodzić tych, którzy mimo młodego wieku swoją postawą robią niezwykłe wrażenie. Mowa tu o młodym druhu Filipie, który mimo problemów z noga samodzielnie przeszedł całą trasę do Dziwnowa i z powrotem. Cały obóz nie mógł wyjść z podziwu nad hartem ducha tego młodego harcerza. Dlatego też przy tym właśnie ognisku dopuszczono młodego Fajter do Przyrzeczenia Harcerskiego. Po uroczystym nadaniu krzyża, nadszedł czas na pieśni i refleksję nad tym co jeszcze przyniesie nam nasz mały obóz. Czy pod koniec zasiądziemy przy innym ogniu szczęśliwi, czy też nie?

Nocne Marki i bronienie łupów

Musimy się do czegoś przyznać. Już pierwszego wieczoru straciliśmy naszą ukochaną flagę. Nie wiedzieliśmy bowiem, że gra się już zaczęła. Szybko jednak nadrobiliśmy zaległości. W rewanżu pozbawiliśmy wszystkie podobozy ich flag, proporców i totemów. To oczywiście wywołało falę wzmożonych nocnych ataków, które miały na celu odbicie swoich drogocennych trofeum. Ale nie z nami te numery. Na dzielnej warcie nocnej, gdy nadeszło apogeum, stanęły phm. Monika Rogulska i pwd. Sylwia Kowalewska. “Komendant” sąsiedniego podobozu postawił sobie za cel główny odzyskać proporce swoich drużyn. Nękał nasze wartowniczki i mącił im w głowie jak istny Belzebub. Nasze druhenki jednak nie ugięły się i zaparcie broniły naszej flagi i zdobytych łupów do bladego świtu.

Wizyta Zespołu Pełnomocnika ds. HAL KCh

W poniedziałkowy ranek, szóstego dnia obozu, odwiedził nas zespół Pełnomocnika ds. HAL Komendy Chorągwi Ziemi Lubuskiej ZHP, który sprawdził, czy wszystko na naszym obozie gra.

Druhna zastępca komendanta chorągwi udzieliła ponadto wywiadu do filmu promocyjnego kręconego przez 8 SDH “Eskadra”.

Oto wpis pozostawiony w książce pracy komendanta po wizycie:
Zespół Pełnomocnika ds. HAL w składzie:
– hm. Magdalena Bojanowska
– hm. Zbigniew Tatarzyński
-phm. Adam Żygadło
Sprawdzono dokumentację pod względem merytorycznym, bez zastrzeżeń. Pionierka bardzo bogata, program realizowany wg harmonogramu”.

Eskadra nagrywa promo

8 SDH “Eskadra” znana z dobrych ekranizacji, postanowiła popracować nad sprawnością AKTORA. Drużyna opracowała plan filmu promocyjnego i ochoczo zabrała się za jego tworzenie. Film nieco parodiując nasz obóz, ma być narzędziem promocyjnym naszych akcji. Dzielny reżyser pwd. Marcin Proszowski wraz z obsadą przygotowali naprawdę dobry materiał, który wkrótce opublikujemy. Do naszego proma załapała się sama zastępca komendanta naszej chorągwi.

Wampum na innym poziomie

Zastęp SKORPION na obóz przybył w konkretnym celu: zdobycie LEŚNEGO WAMPUM FIOLETOWEGO. Zadanie niełatwe, ale co to dla naszych chłopców. Przez cały harcerski rok szykowali się do tej próby. W niedzielne popołudnie wyruszyli na wybrzeże, by koczować na nim w surwiwalowych warunkach przez 48 godzin. Dzielni druhowie wybudowali na nabrzeżu chatkę, w której zamieszkali wspólnie na dwa dni. Jedyną szansą na przetrwanie była współpraca, solidarność i wzajemne wsparcie. Wielu druhów na obozie podziwiało ich męstwo. Nawet zastępowi KOBRA nie udało się zdobyć Robinsona, a co dopiero odważyć się na taki wyczyn. SKORPION jednak surwiwal ma w małym palcu, a zadanie (mimo kleszczy, mrozu i deszczu) zrealizował, przyprawiając swojego drużynowego o dumę i podziw.

Szykujemy festiwal obozowy

W szóstym dniu obozowym postawiliśmy na sprawności artystyczne. 8 SDH “Dakota” pod przywództwem swojego drużynowego HO Kamila Wójcickiego szykowała dla całego obozu festiwal, na którym zgromadzeni w Łukęcinie harcerze mogli popisać się swoimi talentami wokalnymi, aktorskimi oraz kabaretowymi. Kto twierdzi, że budowa estrady w lesie jest niemożliwa, powinien zobaczyć efekt końcowy pracy naszej drużyny.

Zuchowy pokaz mody obozowej

Zuchy w ramach festiwalu przygotowały nie lada niespodziankę. Będąc na swoich zbiórkach obozowych w różnych krajach Europy, w poniedziałek odwiedzały właśnie Francję, stolicę mody i szyku. Stąd na estradzie obozowej “Nocne Ptaszki” wystawiły prawdziwy zuchowy pokaz mody obozowej, robiąc furorę. Niektóre wróble ćwierkają nawet, że gromada dostała zamówienie na swoje kreację od znanych projektantów mody 😉 i połowy obozu.

Wielki festiwal obozowy

Wieczorem na naszym podobozie, znaleźli się wszyscy obecni w Łukęcinie harcerze i zuchy. Estrada obozowa prezentowała się naprawdę dobrze. Trud pracy jaki włożyła DAKOTA się popłacił. Prowadzeniem wydarzenia zajął się druh zastępowy Bartłomiej Bacieczko wraz z dh. Amelią Rusewicz. Młodzi konferansjerzy zachowywali się na scenie jak profesjonaliści. Po kolei prezentowano różne talenty. Wysłuchaliśmy piosenek harcerskich, podziwialiśmy pokaz mody, śmialiśmy się przy skeczach kabaretowych i z dumą oglądaliśmy solówki naszych druhów i druhen. Wieczór w towarzystwie Kultury pozostanie w naszej pamięci na długo. Dziękujemy wszystkim gościom za przybycie i zaprezentowanie swoich talentów. A przed młodymi prowadzącymi chylimy czoła. JAK BYŁO? Kaczo! JAK BYŁO? …

Robinsonada na plaży

Zastęp ORION z 8 SDH “Eskadra” postanowił zdobyć sprawność ROBINSONA. Wraz z drużynowym pwd. Marcinem Proszowskim wyruszył na nockę na plaży. Przy szumach morza, dźwięku gitary i blasku ciepłego ognia, zastęp przenocował poza obozem, w trakcie poszukując pożywienia, zapewniając sobie ciepło, a nad ranem podziwiając wschód słońca nad Bałtykiem. Nasi druhowie nie zapomną tych wspólnie spędzonych chwil na bardzo długo..

Higienista/Higienista – czyli troszkę medycznie

Nasi druhowie i druhny z 8 SDH “DAKOTA” w ramach swojej próby harcerza/harcerki ZHP koniecznie musieli popracować nad sprawnością “Higienista/Higienistka”. W związku z tym Druh drużynowy HO Kamil Wójcicki poprosił przyjaciół z 7 GDW “Rigel”, zastęp KOBRA z 8 SDSH “Desant” oraz kilku funkcyjnych do pomocy w organizacji gry medycznej, która pozwoliłaby mu przekazać druhom niezbędne umiejętności młodego ratownika ZHP. Gra rozegrała się wokół obozu. Druhowie i Druhny z DAKOTY wykonali swoje zadania znakomicie, uświadamiając wszystkich wokół, że podstawowym suplementem każdej apteczki winna być woda utleniona 🙂

Powrót z surwiwalu

Pamiętacie, że zastęp SKORPION dwa dni temu wyruszył na “leśne chatki”. W końcu nadeszła chwila powrotu. Nasi druhowie przeżyli w lesie 48h. Gdy czas i zadanie dobiegło końca zgłosili się pod bramą prosząc o możliwość powrotu do “cywilizacji”. Pierwszym punktem pozadaniowym była oczywiście latryna, prysznic oraz dobry obiad. Na pytanie: czy zadanie było trudne? – Druhowie odpowiedzieli: “Daliśmy radę, ale kleszczy tam co nie miara”.

Olimpiada sportowa

Siódmy dzień obozu skupiony był wokół sprawności sportowych. Po popołudniowej kąpieli w morzu, przyszedł czas na odrobinę sportowej rywalizacji. Wpierw było przeciąganie liny, potem slalom żywych taczek złożonych z przybocznych, by na koniec drużyny mogły zmierzyć się w meczu piłki plażowej. Zwycięzcami pojedynku okazała się 8 SDH “Eskadra”, która ostatecznie pokonała 8 SDSH “Desant” w finale.

Wielki mecz KADRA vs. MAŁA KADRA

Wieczorem, w ramach zmagań sportowych, przyszedł czas przetestować kadrę.  Rozegraliśmy w końcu zaległy mecz siatkówki przez radę szczepu. Po jednej stronie boiska stanął komendant z drużynowymi, po drugiej wszyscy przyboczni drużyn. Zaciekła walka skończyła się zwycięstwem granatowych. Rewanż pewnie nastąpi wkrótce, tym czasem na boisku nadal rządzą drużynowi. choć zieloni potrafią nieźle dać w kość.

Po nieśmiertelniki z Marcinem P.

Ósmego dnia nasz młody przewodnik Marcin Proszowski zabrał cały obóz na przeprawę do Pobierowa, do pobliskiego magazynu wojskowego. Misja: zakupić sobie nieśmiertelniki! Druhowie i Druhny podążając leśnymi wiaduktami na czele ze swoimi drużynowymi bezpiecznie dotarli do sklepu, gdzie złożyli zamówienie i szczęśliwi powrócili do obozu. Teraz każdy członek szczepu posiada swoją własna unikatową blaszkę. Kolejna wyprawa pokazała też, że nasz szczep wyćwiczył się w marszu i kolejne 6 km nie sprawia nikomu już problemów.

W świecie wikingów

Gdy reszta obozu udała się do Pobierowa, nasze dzielne zuchy nadal podróżowały po Europie. Tym razem dotarły do krainy Wikingów. Rano tworzyły swoje wymarzone wikingowskie łodzie, potem zaś rozegrały pojedynek w grze zwanej “Szachami Wikingów”. Niektórzy młodzi druhowie stali się specjalistami tej dziedziny, dorównując niemalże starszym druhom z DESANTU, którzy wypromowali tą grę na naszym rajdzie PARALAKSA. Pamiętacie ją? Ciekawe, kto zwyciężyłby w otwartym boju? Zuchy czy Harcerze Starsi?

Patrol zdobywa znak służby kulturze

Rada szczepu na zbiórce polowej podczas Harcerskiej Akcji Letniej przyjęła sprawozdanie końcowe patrolu, pod dowództwem ćw. Marka Wieczorka, w składzie: odkr. Maurycy Proszowski, odkr. Piotr Andruszak, odkr. Marcin Kowalewski, wyw. Marceli Kaczmarek. Rada pozytywnie zaopiniowała sprawozdanie i zawnioskowała o nadanie znaku patrolowi. Serdecznie gratulujemy! Wręczenie znaku nastąpiło podczas apelu obozowego. Jednocześnie Rada przedłużyła okres przedłożenia sprawozdania patrolowi realizującemu próbę na znak służby turystyce do dnia 30 września br.

Szykujemy niespodzianki dla drużynowych

Harcerz musi umieć powiedzieć “DZIĘKUJĘ”! Stąd pomysł Rady Szczepu, aby zorganizować na obozie Dzień Drużynowego. Każda drużyna podjęła rękawice. Zadaniem wszystkich drużyn stało się przygotowanie dla swojego drużynowego małej niespodzianki-pamiątki z obozu. Druhny i Druhowie ochoczo zabrali się po kryjomu do zadania. Ich prezenty będą wręczono podczas specjalnego apelu z okazji Dnia Drużynowego wraz z podziękowaniami za SŁUŻBĘ.

Techniki maskowania

Przyboczny 8 SDH “Dakota” wyw. Grzegorz Grzankowski przygotował dla swoich druhów i druhen z drużyny niesamowite zajęcia z technik maskowania. Druhowie poznali zasady kamuflażu i skradania się po terenie. Każdy wie już jak używać farb i wykorzystywać leśne runo oraz ukształtowanie terenu do podchodów. Zajęcia poprowadzone przez przybocznego znalazły uznanie komendy, za co druh został nagrodzony pochwałą w rozkazie. Dla DAKOTY to pierwsze zadanie z cyklu sprawnościowego poświęconego sprawności “Łącznik/Łączniczka”.

Obiecuję być dobrym zuchem…

Krąg Rady 8 SGZ “Nocne Ptaszki” zebrał się w teepee, aby obradować nad bardzo ważną kwestią. W wyniku przeprowadzonej debaty postanowiono dopuścić trzech zuchów do złożenia Obietnicy Zucha. I tak oto w indiańskich warunkach obietnicę swą złożyli: zh. Patryk, Ewelina i Bartosz. Gromada poszerzyła się o kilku nowych pełnoprawnych zuchów, na piersiach których dumnie błyszczą zuchowe znaczki. Obietnicę odebrała sama zuchmistrzyni pwd. Sylwia Kowalewska.

Nasi druhowie w pełni zasłużyli na swój znaczek, realizując wszystkie zadanie gromady na obozie. Wykazali się odwagą i roztropnością, a pobyt w Łukęcinie był dla nich pierwszym obozem w życiu.

Drużynowy mecz siatkówki

8 SDSH “Desant” korzystając z okazji  wolnego wieczoru postanowiła wyładować swoją energię na naszym obozowym boisku. Do późnego wieczora rozgrywano mecz piłki siatkowej. Walka pomiędzy zastępami była naprawdę wyrównana. Druhowie i Druhny wiedzą, że nic nie zastąpi zdrowej rywalizacji i sportowego wysiłku, a czas spędzony wspólnie na dobrym meczu to, to co każdy druh lubi najbardziej.

Mam szczerą wolę…

Wieczorem przy “świętym” harcerskim ogniu zasiadły 8 SDH “Dakota” i 8 SDH “Eskadra”. Do Przyrzeczenia Harcerskiego dopuszczono” dh. Macieja i druhny Amelię i Dominikę. Drużynowy DAKOTY HO Kamil Wójcicki odczytał z tej okazji specjalnie napisaną dla nich gawędę, a Przyrzeczenie odebrał pwd. Marcin Proszowski. Potem wszyscy rozpoczęli wieczorne śpiewogranie nad brzegiem naszego pięknego polskiego morza.

Zwiady terenowe i projekt starszoharcerski

W dziewiątym dniu obozu poranek zaczął się od zwiadów terenowych drużyn po okolicznych obozach. Zadaniem drużyn było zgromadzenie jak największej ilości danych o innych obozach. Dodatkowo 8 SDSH “Desant” musiał zrealizować projekt starszoharcerski “Służba to drużba”, w ramach którego druhny i druhowie wypełniali drobne przysługi na zlecenie komend poszczególnych obozów i podobozów. W ramach swojej służby pomagali między innymi w opiece nad łobuziakiem, wynosili śmiecie, przenosili meble obozowe. Z pozytywnymi opiniami komend DESANT szczęśliwie zakończył obozowy projekt.

Zbiórka polowa instruktorów i wędrowników

W czwartkowe popołudnie nawet komendy mają zbiórki na obozie. Druhowie pwd. Marcin Proszowski i ćw. Marek Wieczorek zaprosili instruktorów i wędrowników do wspólnego kręgu, by przedyskutować z nimi jeden z najważniejszych dokumentów dotyczących pracy instruktora. Mowa tu o kodeksie, który wyznacza zasady i uzmysławia wszystkim nam o ważnej roli harcerskiego wychowawcy. Przygotowana przez druhów zbiórka polowa, pozwoliła wszystkim jeszcze raz przyjrzeć się temu dokumentowi i zreflektować po raz kolejny swoje postawy i zachowania. Dobrze od czasu do czasu sięgnąć po ten dokument i taką refleksję przeprowadzić.

Zbiórka polowa “Czas bohaterów”

8 SDH “Eskadra”, w ramach środrocznych hospitacji zbiórek przez komendę szczepu, odbyła zbiórkę poświęconą autorytetom. Temat zbiórki “Czas bohaterów” miał na celu przybliżyć druhom znaczenie i role właściwego autorytetu w życiu każdego młodego człowieka. Zbiórkę prowadził drużynowy jednostki pwd. Marcin Proszowski, a hospitował ją phm. Mariusz P. Groblica, komendant szczepu. W wyniku przeprowadzonych gier, dysputy, zabaw oraz pogadanki, każdy druh z ESKADRY rozróżnia już idola od autorytetu i wie, jakie osoby można uważać za wzór do naśladowania. Zbiórka została oceniona pozytywnie.

Zbiórka polowa “Bo to moje prawo”

8 SDSH “Desant” w ramach środrocznych hospitacji zbiórek przez komendę szczepu, odbyła zbiórkę poświęconą pracy drużyny i drużynowego z Prawem i Przyrzeczeniem Harcerskim. Metodą wykorzystaną na zbiórce był sąd nad poglądem. Drużynowy Marek Wieczorek wcielił się w postać sędziego, a przyboczny Maurycy Proszowski stał się oskarżonym – nowym drużynowym wprowadzającym do drużyny nowe Prawo, a tym samym znoszącym stare Prawo Harcerskie. Drużyna podzielona została na obóz oskarżenia i obrony. Druhowie i Druhny dzielnie bronili i wysuwali oskarżenia, popierając je odpowiednią argumentacją. Dla Druha prowadzącego była to nowa metoda, której za bardzo jeszcze nie znał, ale w wyniku przeprowadzonej zbiórki mamy wrażenie, że sięgnie po nią nie raz. Zbiórka wizytowana była przez całą komendę i spotkała się z pozytywną oceną, zarówno komendy jak i biorący w niej udział harcerzy.

Magiczny wieczór Biegów na Stopnie

Podczas jednego z wieczorów na obozie zapanowała atmosfera niepewności. Wokół słychać było tylko głosy druhów i druhen powtarzających sobie podstawowe wiadomości z wiedzy harcerskiej. Nadszedł czas podsumowywania prób na stopnie.

W poszczególnych zakątkach obozu “urzędowały” kapituły stopni, które w przyjacielskiej rozmowie sprawdzały końcowe sprawozdania z prób. Wcześniej druhowie i druhny uczestniczyli w biegach na stopnie, w których wykorzystywali wiedzę o znakach patrolowych, szkicach terenu i używaniu kompasów do wyznaczania azymutów.

Po zakończonych kapitułach członkowie 8 SDH “Eskadra” stali się szczęśliwymi posiadaczami pierwszego stopnia. W tym gronie znaleźli się również funkcyjni 8 SDH “Dakota”. Druhny Sandra i Pola Zganiacz oraz druh Grzegorz Plebaniak otrzymali drugi stopień, a posiadaczami trzeciego stopnia stali się druhowie: Michał Czerniejewski, Grzegorz Grzankowski oraz Patrycja Jaroszewicz. Pozostali członkowie szczepu otrzymali zadania uzupełniające wiedzę lub umiejętności i termin do grudnia. Komenda szczepu dziękuję wszystkim kapitułom za pomoc w zamknięciu prób. Szczególne gratulacje składamy druhowi Bartoszowi Minkiewiczowi, który zamknął pomyślnie próbę na czwarty stopień! Gratulujemy wszystkim drużynowym nowych stopni w drużynach, a szczególnie zuchom nowych gwiazdek.

Kolejny naramiennik nadany

Zapłonęła kolejna wędrownicza watra. Druh Maurycy Proszowski na obozie dokończył swoje zadania z próby wędrowniczej, co pozwoliło mu za zgodą opiekuna i drużyny dostąpić zaszczytu wstąpienia na wędrowniczy szlak. Nadania naramiennika dokonał sam komendant szczepu. Przy wieczornym wędrowniczym ogniu druh Morris odnowił swoje przyrzeczenie harcerskie i podsumował swoją ścieżkę rozwoju. Na nadbrzeżu Bałtyku wpatrzony w horyzont wyznaczył sobie kolejne cele do zdobycia – stopień Harcerza Orlego i przewodnika. Serdecznie gratulujemy Druhowi zdobycia naramiennika.

PS: W trakcie obozu szczep Czarna Jedynka przyczynił się do powrotu naramiennika do Związku Drużyn Skwierzyna. Druhna Patrycja mamy nadzieje rozpali wkrótce wędrownicze ogniska na terenie całego związku. Obu nowym wędrownikom jeszcze raz gratulujemy i czekamy na kolejnych SZAKALowców i ich naramienniki.

Zielony dzień na obozie

No i stało się! Dziewiątego dnia obozu, komenda przekazała zgodnie z tradycją władzę młodszym. Nastał zielony dzień. Nowa komenda w składzie:

– Maurycy Proszowski (komendant)
– Bartosz Minkiewicz (z-ca komendanta)
– Victoria Sarbiewska (kwatermistrz)
– Grzegorz Grzankowski (oboźny)
oraz drużynowi: Sandra Zganiacz, Pola Zganiacz, Miłosz Napieralski, Klaudia Strugarek

przejeli obowiązki dotychczasowej kadry. Od 9:00, aż do 16:00 zarządzali skrupulatnie obozem, pokazując swoją gotowość do przejęcia w przyszłości poważnych ról w naszym ZHP.

Na szczególną uwagę zasługuje postawa instruktora służbowego dh. Michała Czerniejewskiego, który wywołał na “starej” kadrze pioronujące wrażenie.

Drużynowym w podzięce

Na apelu związanym z przekazaniem władzy “starej kadrze” nastąpiło zakończenie Dnia Drużynowego ogłoszonego przez Radę Szczepu. Każda z drużyn przygotowała dla swojego drużynowego coś wyjątkowego. “Nocne Ptaszki” zaśpiewały swojej druhnie Sylwii cover piosenki “Ballada rajdowa”, który doprowadził młodą instruktorkę do łez wzruszenia. “Eskadra” wręczyła druhowi Alkowi swój wytwór pracy pionierskiej – statuetkę obozową dla najlepszego drużynowego na świecie. “Dakota” zaś podarowała druhowi Kamilowi logo swojej drużyny stworzone z leśnych elementów runa. “Desant” zaś na korze przygotował dla druha Marka podziękowania za świetny obóz i wzorowe pełnienie funkcji drużynowego. Sama komenda wręczyła też wszystkim funkcyjnym pamiątkowe bransoletki z imionami druhów, w geście podziękowania za piękna i wzorcową służbę na obozie.

Goldwing dla niezwykłej przybocznej!

Goldwing to nagroda wyjątkowa, szczególna wręcz można rzec. Jest to odznaczenie wewnętrzne szczepu, dla najbardziej wyróżniającego się członka szczepu w danym roku harcerskim. Osoba go nosząca, jest wzorem dla innych, a jej postawy i działalność podziwia i docenia cały szczep.

W tym roku minęło trochę więcej czasu, aby w końcu nagroda trafiła do laureata. Zgodnie z tradycją winno być to na PARALAKSIE. Dzięki jednak magii obozu oraz możliwości wnikliwej obserwacji, wiemy, że tegoroczny Goldwing trafił we właściwe ręce.

Na wniosek komendanta i komendy, nagrodę otrzymała jedna z najbardziej niezwykłych przybocznych gromady zuchowej, dh trop. Victoria Sarbiewska!

Cały szczep mógł podziwiać, jak druhna zwinnie i sprawnie wspomagała drużynową, wzorowo wypełniając swoje obowiązki, ale przede wszystkim swoim młodym sercem i pasją, pokazała wszystkim funkcyjnym, że służba może być przyjemnością, a dobro jej zuszków jest na pierwszym miejscu.

GRATULUJEMY DRUHNO!

Braterski zwiążmy krąg

Ostatni wieczór na obozie, to chwila zadumy i refleksji o minionych dniach, podjętych próbach i wyzwaniach. Dzięki inicjatywie członków Rady Chorągwi, udało się Czarnej Jedynce, spędzić ten wieczór w wyjątkowej atmosferze. Z faktu, że w okolicy obozowały aż trzy hufce, można było pokusić się na ognisko końcowe z udziałem takiej liczby harcerzy, której jeszcze nie widział żaden druh CZARNEJ JEDYNKI. Przy wspólnym ogniu zasiadł hufiec: Gorzów Wlkp. Żary, Nowa Sól, Kostrzyn no i my Strzelce Krajeńskie. Przy dźwiękach gitary i pląsów, jedna chorągiew, niczym jeden wielki obóz, powoli kończyło swoje harcerskie wakacje. W trakcie zaś stało się coś niezwykłego: jeden z naszych harcerzy Staś złożył Przyrzeczenie Harcerskie w obecności “całej” chorągwi, a świadkiem tego była obecna na ognisku zastępca komendanta chorągwi. Potem powstał jeden wielki harcerski krąg oraz magiczna iskierka powędrowała z rąk do rąk, pozwalając naszemu szczepowi bardzo doniośle zakończyć nasz mały obóz.

Zuchowa wyprawa dobiegła końca

Wszystko co dobre musi kiedyś się skończyć. Nasze zuchy dzielnie realizowały zadania przez cały obóz. Zgodnie ze swoim programem obozowym przemierzyli Europę wzdłuż i wszerz odwiedzając między innymi: Francję, Włochy, Grecję, Szwecję, Holandię. Z dumą więc druhna drużynowa mogła wszystkim nadać sprawność “Europejczyk/Europejka”. W trakcie swoich wizyt w różnych europejskich krajach, nasze małe pociechy dowiedziały się bardzo dużo o kulturze i obyczajach rożnych obcokrajowców, znanych zabytkach tych krajów oraz mnóstwa małych ciekawostek, o których nawet starsi czasem nie wiedzą. Gromada “Nocne Ptaszki” podsumowała swój cykl sprawnościowy w indiańskim teepee i zadowolona z europejskiej podróży palcem po mapie (oraz w świecie swojej fantazji) zakończyła swój obóz wspólnym zdjęciem, które prezentujemy z boku. CZUJ! Zakrzyczał każdy zuch, szykując się do drogi powrotnej do domu. Drużynowa gromady, chce w szczególny sposób podziękować swojej przybocznej, która wzorowo pełniła swoją służbę i pomagała dzielnie przy każdym zadaniu.

Kolejny ćwik w szczepie!

Dla “Desantu” stopień ten to szczyt niełatwy do zdobycia. Do tej pory tylko kilku się to udało. Najwyższy starszoharcerski stopień wymaga hartu ducha, organizacyjnej smykałki, poczucia odpowiedzialności, ale przede wszystkim serca do służby i żaru harcerskiego ognia w sercu. Na obozie znalazł się jeden taki, który udowodnił, że posiada to wszystko. Druh Bartosz “Miniu” ps. Cyklop Minkiewicz został dopuszczony do końcowego biegu na stopień. Kapituła podsumowując jego dotychczasowe zadania, zbadała czy druh jest w stanie przezwyciężyć lęk samotności, potem sprawdziła jego wiedzę o ZHP. Kropką nad “i” było przede wszystkim: chęć udziału w życiu ZHP mimo życiowych trudów oraz świadomość jaką druh reprezentuje o tym, jak ZHP przyczynia się do stawania lepszym. Z dumą ogłoszono więc, że Druh dojrzał do ideału stopnia, a nadania stopnia dokonał drużynowy, też ćwik, który dla Minia stanowi wzór. Tak oto Miniu stał się czwartym ćwikiem w historii Desantu. Gratulujemy i czekamy na kolejne projekty, kursy, a potem stopnie i nowe funkcje.

 

Naszemu nowemu ćwikowi dedykujemy powyższy cytat oraz poniższą pieśń:

Kończąc nasz obóz…

Nadszedł czas podsumowania. Ostatni raz zawiązaliśmy braterski krąg i odśpiewaliśmy w łukęcińskim lesie HYMN ZHP. Na apelu końcowym wręczyliśmy sprawności oraz odczytaliśmy ostatni rozkaz z nadaniem stopni. Były słowa podziękowania i łzy wzruszenia. Druh Marek w imieniu całego korpusu drużynowych podziękował  komendzie szczepu za przygotowanie  pięknego harcerskiego obozu dla szczepu. Wszyscy ostatni raz spojrzeliśmy na nasze małe obozowisko, pożegnaliśmy poznanych przyjaciół, podziękowaliśmy gospodarzom terenu i pełni energii oraz napełnieni harcerskimi ideałami wróciliśmy do domu. Czas w Łukęcinie dobiegł końca, ale to przecież dopiero początek. Jeszcze tyle nieznanych miejsc i przygód jest do odkrycia. Jedno jest pewne: Czarna Jedynka już wie, że razem może dokonać naprawdę wiele. CZUWAJ!

 

Napisane przez:

phm. Mariusz Groblica

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany logged in by dodać posta.

Powrót na górę