Nieobliczalni w Żaganiu

Dawno, dawno temu, a dokładnie w ubiegły piątek,cztery niesamowite harcerki z 12. Drezdeneckiej Drużyny Wędrowniczej “Barykada” spakowały swoje plecaki i udały się na 9. Edycję Rajdu WIELKA UCIECZKA do Żagania. Już od samego rana wszystkie chodziły jak na szpilkach. Z niecierpliwością czekałyśmy na upragnioną godzinę 12. Gdy nastał czas, wsiadłyśmy do samochodu i udałyśmy się w niedaleką przejażdżkę do pięknego miasteczka, zwanego Skwierzyną. To tam, spotkałyśmy swojego rycerza w czerwonym samochodzie – Maćka (czy)  Marka (?). To właśnie on powiózł nas windą do nieba. Już o 17 byłyśmy na miejscu.

Po uroczystym apelu, obładowani plecakami, jedzeniem oraz z uśmiechem na twarzy wyruszyliśmy, zwiedzając Żagań i rozwiązując po drodze zadania, do Baraku. Zmęczeni, ubrudzeni i wiecznie uśmiechnięci, zjedliśmy kolację i czekaliśmy na swoje wyjście. Oczywiście, w międzyczasie nie obeszło się bez odśpiewania licznych piosenek. Kiedy już dotarliśmy do celu, nadal brudni i zmęczeni, poszliśmy spać.

Z samego rana wyruszyliśmy w niesamowitą podróż na koniec Żagania i jeszcze dalej! Oczywiście, jak to bywa z kobitkami, po drodze spotykały nas różne przeszkody, począwszy od przelotnego deszczu i silnego wiatru, przez długie czekanie na swoją kolej, aż po narzekanie naszej kochanej druhenki. Całe szczęście po kilku godzinach nieustannej rozmowy, “zamknęła się” i z uśmiechem na twarzy wykonywała dalsze zadania! Namęczyliśmy się okropnie, zdarliśmy gardła od śpiewania, nabawiliśmy się wielu kontuzji, a co najważniejsze wróciliśmy z uśmiechem na twarzy i z pełnym zadowoleniem. Mimo zmęczenia, po powrocie przyłączyliśmy się do przystojnych druhów i kochanych druhenek – i znów- śpiewaliśmy.

Niestety, nic nie trwa wiecznie, a każdy rajd musi się kiedyś zakończyć. Tak więc w niedzielę z samego rana, spakowaliśmy nasze bagaże (już o połowę lżejsze, bo całe jedzonko zniknęło w okamgnieniu), przebraliśmy się  w szykowne mundury i tym razem – ze spokojem-czekaliśmy na apel podsumowujący i wyniki rajdu. Mimo wielu niepowodzeń na co niektórych punktach i nieustannego czekania, załapaliśmy się na bardzo wysokie miejsce! Ku naszemu zaskoczeniu wróciliśmy do domu z wyróżnieniem oraz licznymi nagrodami.  Jak się okazało potem, czekanie i spokojne wykonywanie zadań pomogło nam zając honorowe V miejsce.  I tutaj nasuwają się nam słowa Roberta Baden-Powella – “Nie chodzi o to, byśmy osiągnęli nasze najwyższe ideały, lecz o to, aby były one naprawdę wysokie”.  I takie właśnie było nasze małe , a jednak wielkie zwycięstwo ! Bawiliśmy się naprawdę świetnie i mamy nadzieję, że już za 363 dni znów spotkamy się w tym samym miejscu, o tej samej porze z tymi samymi harcerzami.

W skład naszego patrolu – PATROLU NIEOBLICZALNEGO JAK MIEJSCE ZEROWE FUNKCJI KWADRATOWEJ PRZY UJEMNEJ DELCIE – wchodziły cztery (piękne) druhenki : Julia Młynarek, Madzia “Paryżanka” Wilczyńska, Misia Sikora i Jessi “Ruda” Gulajew oraz jedyny w swoim rodzaju, wspaniały  Maciek….albo Marek – same już nie wiemy…

I wszyscy żyjemy od piątku długo, szczęśliwie i jak dotąd wciąż uśmiechnięte…. KONIEC 😀

Napisane przez:

phm. Mariusz Groblica

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany logged in by dodać posta.

Powrót na górę